Iść na zumbę? Tęsknota za dziećmi

Czasami są takie dni, kiedy nie myślę o niczym innym jak tylko o tym, żeby wyjść z domu. Żeby pobyć trochę w swoim towarzystwie. Żeby mieć trochę czasu tylko dla siebie. Żeby złapać trochę oddechu, dystansu. Albo żeby poszaleć, potańczyć, poczuć się jak „przed maluchami”. I nie, żeby to było w moim przypadku niemożliwe! O nie, nie, nie!

Człowiek szuka przez kilka tygodni idealnej kreacji, przeczesując niezmierzone otchłanie internetu. Począwszy od popularnych sieciówek, poprzez outlety, na inspiracjach z Pinterestu, kończąc z szalona myślą „a może coś sobie uszyje?” (Po pojawieniu się jej w głowie, mój wewnętrzny głos rozsądku patrzy na mnie TYM wyrazem twarzy i puka się palcem w czoło. Wracam więc potulnie na strony sklepów.) Oglądam tutoriale pod tytułem jak zakręcić trwałe-niezbyt-kręcone-ale-jednak-trochę-kręcone-najlepiej-takie-które-wyglądają-jakby-się-ich-nie-kręciło-tylko-tak-właśnie-się-wstało-z-łóżka loki. I nadchodzi dzień lansu. Pomalowana, ubrana, włosy zrobione. Nic, tylko wyjść i świat podbijać! Ostatnie całuski dla dzidziutków i…

Tęsknota

Okazuje się ze najchętniej to nigdzie byśmy nie wychodzili, bo te maluszki takie fajniutkie… W sumie to super byłoby spędzić taki wieczór wspólny, we czwórkę… Zaciskamy zęby i wychodzimy. Co prawda, siedząc już w aucie, poważnie rozważamy czy nie pojechać jednak do mieszkania i nie położyć się spać 😉

Idziemy! Decyzja zapadła. Trzeba jej stawić czoła. Po powrocie jesteśmy naładowani nowa energią. Nie ważne czy nie ma nas godzinę, czy cała noc, jesteśmy na maksa stęsknieni za dziećmi, ale dobrze jest się czasami za kimś stęsknić 🙂 Myślę, że takie wyjścia bez maluchów dobrze robią nie tylko nam. One tez czerpią z tego korzyści. Nie mają problemu, żeby zostać pod opieką babci lub cioć 🙂 Są otwarte i chętnie poznają nowych ludzi, nowe miejsca.

Nie odczuwamy objawów lęku separacyjnego, być może to jeszcze za wcześnie. Może dopiero nas to czeka. Póki co, mamy zasadę, że nigdy nie wychodzimy ukradkiem, tak żeby tego nie zauważyły. Zawsze mówimy im, gdzie idziemy i ile nas nie będzie. Może ktoś pomyśli, że takie małe dzieci nic nie rozumieją, ale po pierwsze uważam, że rozumieją, po drugie to nawet jeśli nie rozumieją ja wyrabiam w sobie dobre nawyki na czas, kiedy będą już „rozumiały”. Po trzecie, to nie obchodzi mnie kto coś sobie pomyśli.

Swoją drogą, to uważam za hipokrytów ludzi, którzy oszukują swoje dzieci, a wymagają od nich mówienia prawdy. W końcu dzieci uczą się zachowań, które widzą u swoich rodziców, a nie tego co rodzice im powiedzą. Ale to już osobny temat. Podsumowując nawet od najsłodszych bejbików na świecie trzeba czasami odpocząć. Godzinka na zumbie lub pilatesie dobrze zrobi każdej mamie. A wiadomo że: #happywifehappylife (tata_rogera 😃)

Magda

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s