Zwykły dzień

Na teście ciążowym pojawiają się dwie kreski i całe życie wywraca się do góry nogami. Najpierw radość, potem ekscytacja, trochę strachu. Szukasz w sieci sklepów z ubrankami, wózkiem, łóżeczkiem. Rodzina obdzwoniona. Szykujcie się na brzdąca! U nas tak nie było.

To był zwykły dzień. Środa po weekendzie majowym. Powietrze pachniało wilgocią. Deszcz nie padał, ale do nieba przytuliły się chmury. Grube na tyle, że słońca nie było wcale. To znaczy było, ale zajęte ogrzewaniem innych miejsc. Spodziewaliśmy się, że może przytrafić się nam dziecko. W końcu się o nie staraliśmy! Takie rzeczy się zdarzają. Ale nie zrobiliśmy testu. Ominęły nas filmowe sceny wybiegania z łazienki ze łzami radości w oczach, uściski, telefony i tak dalej.

Za to była poranna wizyta w szpitalu. Potem odebranie wyników. Beta hCG na poziomie 2514 mIU/ml oznaczało, że w brzuchu Madzi zaczęła się impreza. Dwa dni póżniej beta hCG wzrosło do 5501 mIU/ml, więc wszystko już było jasne. Dziecko w drodze.

Nie było fajerwerków. Raczej spokój, przytulenie. Tak, jakby cała ta sytuacja była zupełnie naturalna. Bo tak naprawdę była. Wiadomość o ciąży to jedna z najpierwotniejszych wiadomości, które ludzie dostawali zanim pojawiły się jakiekolwiek komunikatory. Malec do nas przyszedł. Fantastycznie! Witaj w domu!

fullsizeoutput_1536

Kontrolna wizyta u doktor Adamiak-Godlewskiej (niesamowity lekarz!) potwierdziła tylko wyniki. Będziemy mieli malucha. Następne USG, jakieś dwa tygodnie później dopiero okazało się dla nas niespodzianką.

Było mniej więcej tak:

– Zobaczmy, jak rośnie ten człowieczek.
Patrzymy.
– O, proszę! Chyba mamy dwójkę. Tak, na pewno mamy dwójkę.
– …
– No to niech pan zabierze teraz żonę na bardzo długi spacer.

Szczerze mówiąc zastanawialiśmy się, czy nie będziemy mieć bliźniaków, bo u mnie i u Madzi w rodzinie zdarzały się przypadki ciąży bliźniaczej. Informacja, że mamy jedno dziecko była wspaniała i już się przyzwyczailiśmy do niej. Informacja, że to jednak dwójka była jeszcze wspanialsza, ale nieźle nas zaskoczyła. Znów nie było fajerwerków, ale na pewno było to dla nas mocne doznanie. Tak mocne, że Madzia do końca wizyty nie powiedziała zbyt wiele. Może nic?

Bliźniaki rozgościły się w brzuchu, a przy kolejnym USG nie okazało się, że rośnie tam trzecie dziecko. Do Madzi, naszego kota Frani i mnie miały dołączyć dwa bąbelki.

Wojciech

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s