Co z tym ciałem?

Zanim zaszłam w ciąże zastanawiałam się jak zmieni się moje ciało. W czasie ciąży i już po niej bałam się że zmieni się na gorsze. To właściwie było pewne. Pytanie brzmiało jak bardzo! Nie chciałam się na to zgodzić, bo lubiłam swoje ciało w dotychczasowej formie.

Zaskoczeniem dla mnie było to, że będąc w ciąży, mając mega wielgachny bebzol, czułam się bardzo seksownie. Tzn. wtedy to ten brzuch nie wydawał mi się aż tak wielki… Lubiłam chodzić w dopasowanych sukienkach i podkreślać swoje ciążowe kształty. Po porodzie nie przywiązywałam dużej wagi do tego jak wyglądam. Adrenalina i endorfina robiły swoje. Chyba też trochę przytłoczyło mnie moje nowe życie. Ubierając się myślałam tylko o tym, żeby mieć na sobie coś w czym mogę karmić.

W co ja mam się ubrać?!

Na początku bycia mamą głowę zaprzątała mi głównie myśl, czy bąble wystarczająco dużo jedzą, wystarczająco dużo śpią, wystarczajaco często moczą pieluszki, wystarczająco często budzą się w nocy, śpiewam im wystarczająco dużo kołysanek. Aż przyszedł ten moment, kiedy wróciło do mnie jedno z moich ulubionych pytań, które tak często gościło w moim życiu na długo przed dziećmi. Niczym wierny przyjaciel zagościło na moich ustach: „W co ja mam się ubrać?!”.

Wtedy przyszedł czas na bilans strat pociążowych. Nie było nawet tak źle. Ale było nad czym pracować. Już zaczynać ćwiczyć? Po cesarskim cięciu to ja chyba jeszcze nie powinnam… Tak mijały błogo kolejne miesiące pochłaniania olbrzymich ilości jedzenia. Bo wiadomo: karmiąca mama to głodna mama. Co jakiś czas przychodziła refleksja i chwilowe opamiętanie. Nawet polubiłam kilka profili aktywnych mam! Ba! Nawet wzięłam udział w 21-dniowym wyzwaniu! Tylko 8 minut ćwiczeń każdego dnia. Co to jest? Zaledwie 8 minut! Zrobiłam zdjęcia, żeby moc rzetelnie przeanalizować postępy. Cieszyć się tym wspaniałym efektem „po”. I gardzić swoim wyglądem sprzed metamorfozy. Tak mało było trzeba. Tylko kilka minut dziennie wysiłku, po którym człowiek czuje się wspaniałe. A wiec tak! To się dzieje! Jest mobilizacja! Znajdę czas! Zaczynam nowe życie! Oto nowa, wysportowana ja! Niestety… nie jestem zbyt systematyczna jeśli chodzi o tego typu przedsięwzięcia… Zapału starczyło mi na trzy dni…

Jestem natomiast bardzo wytrwała i konsekwentna w jedzeniu lodów o smaku masła orzechowego… Nie mówię, że nigdy więcej nie wezmę udziału w takim wyzwaniu. Ani tym bardziej, że nigdy nie uda mi się w nim wytrwać. Po prostu tym razem się nie udało. I tak naprawdę to nic. Nie jestem sportowcem, przed ciążą tez nim nie byłam. Chce dbać o swoje ciało. Aktywność fizyczna jest bardzo ważna. Przy dwójce bąbli to nie takie trudne. Bieganie za raczkującymi po całym mieszkaniu urwisami. Skłonów i przysiadów nie zliczę! Kilometry spacerów.

Co_Z_Tym_Ciałem

Trochę sportu na rozstępy

Cieszę się, że czasami uda mi się wyskoczyć na pilates albo zumbę. Może nawet kiedyś zacznę biegać? Nie, nie zacznę… Nie lubię biegać. Ale lubię salsę i może w następnym miesiącu już ogarniemy tak plan dnia, że się zapiszę? Każdego dnia coraz lepiej się organizujemy i przez to mamy coraz więcej czasu dla siebie.

Każdy inaczej czuje się po ciąży. To przeogromny wysiłek dla naszego ciała. Nie rozumiem jednak dlaczego wyznacznikiem tego, czy o siebie dbałyśmy czasie ciąży jest nasz stan po urodzeniu dziecka. Jednym z pierwszych pytań jakie słyszałam od wielu koleżanek po urodzeniu Meli i Julka było: „Masz rozstępy?”. Hm… No nie mam. Mam za to kilometry rozciągniętej skory. Tylko czy to takie istotne? Każda z nas po ciąży ma jakieś blizny, zmiany. Każda inne. To w olbrzymim stopniu zasługa genów, a nie tego ile wmasowałyśmy w skórę kremów ujędrniających. Tylko czy jest to powód do zmartwień? Czy naprawdę chodzimy zazwyczaj z odkrytymi brzuchami i te rozstępy są tak istotne? Tak bardzo trudno się z nimi żyje? No tak. Są wakacje i jest plaża. Ale to zaledwie kilka dni w roku. Zresztą plażowe stylizacje są tak różnorodne, że bez problemu rozstępy można zasłonić. Poza tym jestem prawie pewna, że żadna mama nie zamieniłaby swojej pociechy czy dwóch na jędrną pupę i płaski brzuch.

Każda z nas inaczej czuje się w swoim ciele po ciąży. Ale to zupełnie naturalne, że nasze ciała się zmieniają. Są dni, że czuję się naprawdę piękna w swojej skórze, a czasem nie mogę na siebie patrzeć. Jednak myśle, że to jest wyjątkowy proces. Ja do tych zmian podchodzę troszkę tak, jakby to były moje blizny wojenne. Bo dla mojego ciała ciąża była taką wojną. Nagle pojawił się najeźdźca, a nawet dwóch i zaczęli się panoszyć w moim brzuchu. Rozpychać się, kręcić i wiercić. Dlaczego więc nie mam być dumna ze śladów które po sobie zostawili? W końcu wygrałam.

Dobrego dnia
Magda

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s