Nasze życie skończyło się pięć lat temu

W chwili pisania tego tekstu przed moimi oczami przesuwają się dość szybko ciężkie chmury. Czasem sypną deszczem, ale raczej po prostu suną i suną… Podobnie było pięć lat temu, kiedy braliśmy z Madzią ślub. Pół dekady przesunęło się nam jak te chmury – niby dość wolno, ale szybko, choć nie tak ciężko.

Wzięliśmy ślub, kiedy mieliśmy po 25 lat. W 2012 roku, kiedy to mieliśmy zostać mistrzami Europy w piłce nożnej. Jak to się skończyło, pamiętamy. „Skończyło” – dobrze, że to słowo padło. Podobno życie po ślubie miało się skończyć. To dla nas było dość zabawne, bo właśnie kończyliśmy studia, więc czekaliśmy na nowy start, nowe możliwości, nowe cele. A tu klops… Wszystkie plany miały wziąć w łeb, bo bierzemy ślub i teraz to już raczej „będziemy dla siebie mniej czuli”, „wkradnie się do związku nuda”, a jak pojawią się dzieci „to nie chcemy być w waszej skórze”. Nie wszyscy ludzie, którzy orbitowali wokół nas w tamtym czasie uważali, że ślub odbiera coś człowiekowi. Niemniej jednak w powietrzu dało się odczuć zapach oczekiwania, „jak oni poradzą sobie z tym ślubem”.

IMG_2408.JPG

Dobrze, że widzimy siebie

Nie wiem jak nas widać w oczach innych. Wiem za to jak widzimy siebie. Dlatego jestem pewien, że po pięciu latach jest lepiej niż było w 2012 roku. Relacja między nami wypełnia się o każdy kolejny dzień. Nawet taki dzień jak dziś, kiedy humory nam nie dopisują. Nie dlatego, że płaczemy po straconych pięciu latach, ale dlatego, że te po prostu każdemu może zdarzyć się gorszy dzień. Rozumiemy się lepiej i często nawet nie musimy się odzywać, żeby wiedzieć co w trawie piszczy (Swoją drogą temat ciszy w związku jest dla mnie bardzo ciekawy. Myślę, że w przyszłości go poruszę).

Pojawiły się dzieci. Co ciągle jest dla nas nowym doświadczeniem połączonym z zaskoczeniem. Dzieci są też niezłym pożeraczem czasu, więc coś czuję, że dziesiąta rocznica naszego ślubu spotka nas szybciej niż piąta.

Jedno jest pewne, ani ślub, ani dzieci nie były dla nas synonimami końca czegokolwiek. Każde z tych wydarzeń stawało się nowym początkiem i uzupełnieniem naszego dotychczasowego życia. Nie zawieszaliśmy na kołku togo, co było do tej pory, tylko staraliśmy się, żeby nowa sytuacja stała się częścią nas, a my częścią jej. Na razie to się nam udaje i wiem, że będzie udawać się w przyszłości, bo się kochamy. Każdego dnia coraz mocniej!

Dobrego wieczoru
Wojtek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s