Frania i bliźniaki, czyli co zrobiliśmy z kotem po porodzie

Jednym z pierwszych pytań, które spotkało nas po powrocie do domu ze szpitala było: „Co teraz zrobicie z kotem?”. Nie za bardzo wiedzieliśmy co odpowiedzieć, bo nie zakładaliśmy, że zrobimy cokolwiek, co miałoby usunąć Franię w cień. Jak to jest mieć bliźniaki i kota pod jednym dachem?

Kot, czy jakiekolwiek inny czworonóg, jest przyjacielem człowieka (banał na początek), ale kiedy w domu pojawia się noworodek, to przyjaźń zamienia się często w szorstką znajomość. Z różnych powodów. Młodzi rodzice boją się odzwierzęcych chorób. Rodzina naciska, żeby odizolować kota od noworodka, bo pożre go przez sen. Przyznam, że sami też zastanawialiśmy się jak Frania zareaguje na dzieci, ale o tym później. Przede wszystkim zależało nam na tym, żeby potwierdzić nasze przekonanie, że kot w domu to plus, a nie minus.

Pod koniec ciąży zapytaliśmy doktor prowadzącą ciążę, co z tym fantem zrobić. Czy kot powinien wybrać się na roczne wakacje dookoła świata lub zamieszkać u kuzynostwa w domu na pagórku niewielkim wśród szumu drzew i śpiewu ptaków? Drastycznych metod nie rozważaliśmy. Doktor powiedziała nam, że kota nie ma co ruszać. Skoro mieszka z nami od czterech lat, nie wychodzi z domu i jest zdrowy, to powinien zostać. Został.

Toksoplazmoza czyha!

Domyślam się, że Madzia nie była jedyną kobietą w ciąży, która miała bać się toksoplazmozy jak ognia, bo każde dotknięcie kota może prowadzić do tej choroby. Przede wszystkim na toksoplazmozę choruje 10% populacji kotów i to w ogromnej większości są to koty żyjące na zewnątrz. Takie koty jak nasz, które w zasadzie całe życie spędzają rozwalone na kanapie i ganiające zajączki po ścianach, musiałyby mieć strasznego pecha, żeby zachorować.

Jak wiemy zdarzają się różne zbiegi okoliczności, ale chory kot nie zawsze musi zarazić kobietę, a nawet jeśli to zrobi to infekcja automatycznie nie przenosi się na dziecko w brzuchu. Trzeba natomiast pamiętać, że jeśli już do zakażenia dojdzie to skutki mogą być dla malucha nawet śmiertelne, więc i tak warto uważać. U nas zasada była taka, że Madzia nie dotyka kuwety.

fullsizeoutput_1641

Dziecko w domu i co teraz?

Tak, zastanawialiśmy się co Frania zrobi, kiedy wrócimy do domu z dziećmi. Akcja z porodem trochę nas zaskoczyła, więc zostawiliśmy ją na tydzień. Niezastąpiona Karolina przychodziła do niej, żeby się przytulić, ogarnąć żywienie i kuwetę. Trzeba dodać, że koty potrafią się obrażać. Tzn. Frania nigdy się na nas nie obraziła, ale kiedy wyjeżdżamy na dłużej i ktoś z nią zostaje, to czuć przez jakiś czas, że daje nam do zrozumienia: „nie podoba mi się to”.

Wracamy do domu. Otwieramy drzwi i stawiamy gondolki z Melą i Julkiem na podłodze. Frania od razu do nich podbiegła i zaczęła łasić się i przytulać te gondolki i nas. Z dystansem, ale nie odstępowała dzieci na krok. Była przede wszystkim bardzo ciekawa, a najbardziej przyjacielska i czuła. Trzeba pamiętać jednak, że to był nasz kot i znamy go od małego. Owszem, wciąż jest zwierzęciem i wiele odruchów wynika z instynktu, ale np. wiemy, że bawiąc się z Franią od razu schowa ona pazury, kiedy tylko zbliży się do niej twarz.

Przywożąc dzieci do domu staraliśmy się trzymać tych zasad:
  • Nie zmuszać kota to podchodzenia do noworodka, ale jeśli chce obwąchać dziecko to pozwólmy mu na to – pilnując, żeby na obwąchiwaniu się skończyło. U nas ten etap poszedł łatwo.
  • Dobrym pomysłem jest danie kotu ubranka malucha, żeby przyzwyczajał się do zapachu. Nawet zanim się urodzi.
  • Kobieta w ciąży i po porodzie raczej nie powinna zajmować się kuwetą.
  • Kot, wbrew pozorom, jest bardzo towarzyskim zwierzęciem, więc mimo nowych obowiązków związanych z dziećmi, trzeba dać mu trochę uwagi i podrapać za uchem jak za starych, dobrych czasów.

Wchodząc z dziećmi do domu byliśmy trochę zaskoczeni, że ta przyjacielskość nastąpiła tak szybko. Wiedzieliśmy, że Frania nie będzie miała nic przeciwko dzieciom w domu, ale myśleliśmy, że najpierw pokaże nam jak to jest niezadowolona, że nas tyle nie było. Okazało się inaczej, a teraz to korzysta z każdej drzemki dzieci, żeby móc się do nich przytulać.

Wojciech

Pisząc tekst opierałem się na:
  1. http://www.kocipazur.org/index.php?id=287
  2. https://www.aspca.org/pet-care/cat-care/cats-and-babies
  3. http://swiatkotow.pl/strefa-wiedzy/artykuly/psychologia/art,38,kot-i-dziecko-pierwsze-chwile.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s