Dziecko tabletowe

Słyszymy dziś, że telewizor, komputer, tablet, smartfon i inne sprzęty z ekranami stają się dla dziecka ekwiwalentem rodziców. Logiczne wydaje się usunięcie tych sprzętów z przestrzeni życia rodzinnego, ale każda prohibicja tworzy podziemny system. W naszym domu byłoby już dwoje członków gangu. Co robimy z elektroniką, kiedy dzieci są obok nas?

Od rana byłem niespokojny. Tata pojechał ze znajomym po telewizor. Nie za bardzo wiedziałem jak mam się przygotować na ten moment. Dla kilkuletniego dziecka to było coś! Pierwszy telewizor i do tego kolorowy. Iskra. Wow! Wieczorem, kiedy słońce poszło już spać, ja nie spałem z całą pewnością. Czekałem, a oni się spóźniali. Przyjechali! Radość, ciekawość, pierwsze włączenie. Dla mojego pokolenia pierwszy telewizor chyba był tym, czym pomarańcze w święta dla naszych rodziców.

Co jeszcze pamiętam z tamtych czasów? Właściwie to niewiele. Telewizor z dnia na dzień coraz bardziej zlewał się z tlem naszego mieszkania. Oglądaliśmy go raz chętniej raz mniej chętnie. Fajnie, że był. Ale i tak na Polsat chodziliśmy do sąsiadów, bo nasza antena chyba była za słaba. Nie pamiętam. U nich też obraz był daleki od dobrego, ale takie odwiedziny miały wiele innych funkcji.

Ekrany, wszędzie ekrany

Wróćmy do dzisiaj, kiedy to zegarek wyświetla lepszej jakości obraz niż mój pierwszy telewizor. Bardzo trudno wychowywać dziecko, żeby nie oglądało telewizji, nie natknęło się na telefon lub tablet. Nam jest jeszcze trudniej – nie dlatego, że mamy dwoje dzieci – bo Madzia pracuje na tablecie, a ja pracuję zdalnie i komputer oraz telefon to moje narzędzia pracy. Melka i Julek bardzo często widzą nas z tymi sprzętami w rękach. Teraz dochodzi jeszcze pisanie bloga, publikowanie treści na Instagram i parę innych elektronicznych czynności, więc w naszym domu często można potknąć się o tablet lub telefon. Co z telewizorem? Mamy go, ale włączamy głównie wieczorem, kiedy maluchy śpią. Jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy były młodsze, oglądałem Premier League. Teraz mecze włączam na komputerze.

Byłbym cynikiem, gdybym nie dodał, że urządzenia z ekranami służą nam nie tylko do pracy, ale jako komunikatory (Snapchat czasem aż się gotuje), do zakupów, do różnego rodzaju rozrywki. Przy czym zwykle się staramy, żeby maluchy jednak nie korzystały z tych sprzętów z nami czy bez. Nie, nie zamykamy ich wtedy w łazience. Staramy się nie zakłócać czasu na bycie z dziećmi czy ze sobą. Ale też, szczególnie, kiedy bąble już śpią, bywają wieczory, że siadamy z Madzią obok siebie z książką, telefonem, komputerem, tabletem i robimy swoje bez słowa przy dźwiękach muzyki. To taki rodzaj ciszy, która nie niepokoi.

Tymczasem ponad 40% rocznych i dwuletnich dzieci w Polsce korzysta z tabletów lub smartfonów. Niemal co trzeci maluch używa urządzeń mobilnych codziennie lub prawie codziennie; 60% rodziców, którzy udostępniają dzieciom tablet lub smartfon, robi to, żeby zająć się swoimi sprawami, co czwarty po to, żeby dziecko zjadło posiłek, 18% – żeby dziecko zasnęło.

Inne ciekawe wyniki:

  • 64% dzieci w wieku od 6 miesięcy do 6,5 lat korzysta z urządzeń mobilnych, 25% – codziennie;
  • 26% dzieci posiada własne urządzenie mobilne;
  • 79% dzieci ogląda filmy, a 62% gra na smartfonie lub tablecie;
  • 63% dzieci zdarzyło się bawić smartfonem lub tabletem bez konkretnego celu
  • 49% rodziców stosuje urządzenia mobilne jako rodzaj nagrody dla dziecka.
Untitled_Artwork.jpg
Czy taki ekran straszny?

Powyższe dane wskazują, że jesteśmy społeczeństwem, w którym urządzenia mobilne zadomowiły się na dobre. Ale czy jest o co się martwić? Skoro sami używamy tych sprzętów, to czy trzeba jakoś kontrolować dzieci w tym temacie? Według Amerykańskiego Towarzystwa Pediatrycznego (AAP) media elektroniczne mają taki wpływ na rozwój małych dzieci:
  • Im więcej czasu niemowlak spędza przed ekranem, tym ilość jego interakcji z rodzicami jest mniejsza.
  • Regularne oglądanie telewizji przez dzieci, które nie ukończyły trzeciego roku życia prowadzi do zaburzeń snu, koncentracji oraz negatywnie wpływa na kontakt malucha z otoczeniem.
  • Zastępowanie książek elektroniką, nawet edukacyjnymi grami i zabawami na tabletach, telefonach itd., sprawia, że dziecko wolniej uczy się mówić, a w przyszłości jego zasób słownictwa będzie ograniczony w stosunku do dziecki, którym rodzice regularnie czytają książki.
  • Oglądanie telewizji przez dwie godziny dziennie przez dziecko, które nie ukończyło roku sprawia, że jest ono sześć razy bardziej narażone na opóźnienie rozwoju mowy niż dzieci, które zaczęły oglądać telewizję po pierwszych urodzinach.

Roczne dziecko nie ma jeszcze zdolności do kontrolowania podzielności swojej uwagi, więc program w telewizji, bajka na tablecie czy gra w telefonie pochłaniają malucha w całości. Budowa układu neurologicznego malca sprawia, że dla niego pięciominutowy seans z programem dla dorosłych jest tym czym dla nas wizyta w kinie i oglądanie dwugodzinnego filmu.

Dać dziecku siebie

Bardzo trudno jest dziś zupełnie odizolować dziecko od urządzeń mobilnych i telewizora. Choć od telewizora łatwiej. My nie fiksujemy się na tym punkcie i nie prowadzimy krucjat, kiedy np. w domu znajomych jest włączony telewizor lub, kiedy Melka lub Julek spojrzy, co mama robi na tablecie lub ja na komputerze. Bardzo się staramy, żeby korzystanie z urządzeń nie było dla nich rodzajem nagrody, ale czymś naturalnym. Codziennie przeglądamy z nimi książki i jak najczęściej czytamy przed snem już teraz. Nawet jeśli nic z tego nie zapamiętają, to w nas rodzi się nawyk codziennego czytania. No i przede wszystkim poświęcamy im swój czas.

Nie zawsze w pełni się da odseparować czas z telefonem w ręku od czasu zabawy z dzieckiem, ale zawsze można pokazać dziecku, że ono jest najważniejsze. Jeśli czegoś potrzebuje to odkładam telefon, komputer czy co tam jeszcze i patrzę na malucha. Na razie bąble są jeszcze bąblami, ale już widzimy, że, kiedy w pomieszczeniu jest włączony telewizor to owszem obrazy przyciągają ich uwagę, ale nie na długo i dzieci zajmują się własnymi sprawami.

Wydaje mi się, że trzeba się w takich sprawach kierować zdrowym rozsądkiem i umiarem. Nie ma co zapierać się, że moje dziecko przed drugim rokiem życia nie dotknie telefonu, bo życie szybko weryfikuje takie teksty, ale dać dziecku coś, co będzie ważniejsze niż telefon, tablet, komputer, czy telewizor – siebie.

Trzymajcie się!
Wojtek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s